Największy jest strach. 2010-08-17

Nie wiem w jakim wieku jesteście moi drodzy czytelnicy, w każdym razie na myśl nasuwa mi się piosenka Wilków, której tytułu nie pamiętam, ale pewne zdanie "Wielkie jest nic, wielkie jest nic, ale największy jest strach". Tak sobie myślę, że te słowa to święta prawda.
Strach tak naprawdę zabija w ludziach zdolność walki o to czego pragną i przez to uniemożliwia zdobycie tychże rzeczy.Strach może spowodować działania, których tak naprawdę nie chcemy, może przyczynić się do podejmowania decyzji nieodwracalnych, których w pózniejszym życiu będziemy żałować, lub zastanawiać się "ciekawe jakby było gdybym zrobił tak, a nie inaczej". Dlatego dochodzę do wniosku, że aby być naprawdę szczęśliwym człowiekiem to nie należy unikać strachu lecz się z nim konfrontować i starać przezwyciężyć, a mówiąc prostym językiem brać za rogi.
Pozdrawiam i życzę wszystkim odwagi w życiu.


Człowiek zawsze jest sam. 2010-07-16

Niestety człowiek żyjąc na tym świecie już nie tak krótko (nie będę się chwalić wiekiem, tymbardziej, że jutro są moje urodziny)dochodzi do wniosku, że choćby nie wiem ilu przyjaciół go otaczało, znajomych, bliskich itd. Człowiek i tak jest w obliczu wielu problemów zupełnie sam, z którymi bez niczyjej pomocy musi sobie dać radę.
Kiedy przychodzimy na ten świat jesteśmy sami, kiedy zmagamy się z problemami życiowymi to tak naprawdę jesteśmy sami (nie licząc cudzego wsparcia), a kiedy przychodzi czas na porzegnanie się ze światem jesteśmy w podobnej sytuacji. Wniosek z powyższego jest taki, że tworzymy wokół siebie otoczkę bezpieczeństwa w postaci tych wszystkich osób, ale tak naprawdę to wszystko jest złudzeniem, bo i tak jesteśmy sami.


Życie ma być tu i teraz. 2010-07-02

No tak jak w tytule z własnego doświadczenia wiem, że życie powinno się brać jak leci czyli tu i teraz.
Rzecz jakiej nie należy robić to rozmyślanie o niewiadomo czym, bo przez to tracimy dużo czasu i energię, a przede wszystkim dobry humor.
Niestety ja mam tenndencję do popadania w melancholię i zdaża mi się to można powiedzieć okresowo. W takich chwilach odechciewa mi się żyć jestem rozbita wewnętrznie, przytłoczona życiem, rutyną, chcę coś zmieniać, ale nie wiem jak to okropne uczucie wierzcie mi.
Takie nastawienie zazwyczaj trwa u mnie jakiś tydzień nie raz troszkę dłużej, ale jak dotychczas wychodziłam z tego zwycięsko. Nie wiem czy tak będzie zawsze to jest jedną wielką zagadką, ale póki co żyję, a może wegetuję trudno powiedzieć to zależy co kto rozumie przez życie, a co przez wegetację.
Zastanawiam się nie raz jak długo jeszcze potrwa taki mój stan przejściowy od jednego załamania w drugie i od jednego przypływu pozytywnych emocji i drugi, wiem że to brzmi jakoś tak dziwnie, ale przecież od tego są pamiętniki żeby pisać prawdę i tylko prawdę.
Powracając do początku moich rozmyślań uważam, że najlepiej jest sobie wmawiać żyj tu i teraz niczym się nie przejmuj, wmawiaj sobie że jesteś szczęśliwy, a rzeczywiście tak będzie, bo szczęście to jest stan umysłu. Tylko proste pytanie jak ten umysł zmusić do takiego właśnie działania. Szkoda że nikt nie wymyślił pilota do własnego umysłu:))


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]